Praskie metro – skromne i sprawne

Każdego roku, metro w Pradze obsługuje 600 milionów pasażerów, co oznacza, że dziennie podróżuje nim 1,6 mln osób.

Metro ma tylko trzy linie: zieloną – A, żółtą – B i czerwoną – C. Łączna ich długość wynosi 65 km. Metro ma 58 stacji, z czego trzy położone w centrum czeskiej stolicy (Můstek, Muzeum i Florenc), pełnią funkcje węzłowe i można się na nich przesiadać.

Schody ruchome do tunelu praskiego metra, fot. Paweł Wroński

Działanie praskiego metra zapoczątkowała w 1974 roku linia czerwona. Rozbudowywano je do 1985. Interwały w jakich pojawiają się na stacjach składy, wahają się od 1 do 10 minut, najczęściej jednak, kolejnego składu można się spodziewać za 3-5 minut. Pociągi kursują najczęściej w dni powszednie linią C (Letňany – Háje), najrzadziej w niedziele – linią A (Depo Hostivař – Nemocnice Motol). Stacje końcowe linii B to: Zličín i Černý most. Najprawdopodobniej w 2022 roku będzie już działać 4 linia – D, łącząca stacje Pankrác i Depo Písnice, a w ostatnim etapie Náměstí Míru. Będzie najpierw o 10, a potem o 12 stacji więcej, a łączna długość linii wzrośnie do 75 km.

Na stacji Staroměstská w Pradze, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Praskie metro: www.metropraha.eu

Kapka z Keti – Gruzja z kwewri

Od niepamiętnych czasów gruzińskie wina powstawały w glinianych, zakopanych w ziemi naczyniach zwanych kwewri. Wielu winiarzy spod Kaukazu po dziś dzień hołduje tej tradycyjnej, archaicznej metodzie.

Kwewri porzucone przy drodze z Kutaisi do Tbilisi, fot. Paweł Wroński

Ich rustykalny charakter jednym przypadnie do gustu, inni go zdecydowanie odrzucą. Żeby wyrobić sobie pogląd nie trzeba nawet wyjeżdżać do Gruzji, ponieważ tego typu wina są coraz częściej obecne na polskim rynku.

Dominują wśród nich trunki z białych, sztandarowych dziś dla Gruzji szczepów: mtsvane, rkatsiteli, tsinandali. Nic dziwnego, gdyż białe wina stanowią w Gruzji około 75% całej produkcji winiarskiej. Pośród czerwonych najpopularniejszym jest saperavi – sczep tym ciekawszy, że grona tej winorośli mają nie tylko czerwoną skórkę, ale również miąższ.

Kwewri używane są współcześnie w Gruzji i w sąsiedniej Armenii (tam nazywa się je karas), a więc w krajach w których znaleziono najstarsze jak dotąd ślady świadczące o uprawie winorośli i wyrobie wina – sprzed 8 tys. lat! Kwewri to wyrabiane ręcznie i wypalane, gliniane naczynie. Z reguły o pojemności kilkuset litrów, choć bywają większe. Od ogromnych kraterów czy amfor różnią się przede wszystkim tym, że nie mają uszu, a zamiast dna uformowaną w szpic końcówkę. Kwewri zakopuje się bowiem w ziemi, a nie stawia tak jak używane w Grecji czy na Cyprze – służące także do winifikacji i przechowywania wina – pitosy.

Mariusz Kapczyński w Klubie Smolna 8, fot. Paweł Wroński

Szereg trunków powstających w kwewri zaprezentował w Studio Smolna 8 na warszawskim Powiślu, Mariusz Kapczyński. Wsparła go urodziwa Młoda Ambasador Gruzji, Keti Prangulaishvili, opowiadając o stosunku swych rodaków do wina, kultury picia i wyrobu szlachetnego trunku.

Mariusz Kapczyński prowadzi e-kurier Vinisfera, poświęcony światu wina, alkoholi i kulinariów oraz podróżom z nimi związanym, ponadto warsztaty i prezentacje, propagujące kulturę przez pryzmat potraw i bukietu trunków.

Keti (Ketevan) Prangulaishvili, fot. Paweł Wroński

Wyjaśniając rolę tamady podczas tradycyjnej supry, Keti przytoczyła zabawny toast. Zaiste godny zręcznego tamady. Co najciekawsze – zasłyszany w Polsce… jako gruziński, a jej wcześniej nieznany.

W romantycznym zaułku starego miasta w Tbilisi, młody Gruzin całuje się z urodziwą blondynką. Następnego dnia, ten sam mężczyzna, w tym samym zaułku, całuje się z piękną ale tym razem rudowłosą dziewczyną. Trzeciego dnia sytuacja się powtarza, tyle, że piękna dziewczyna jest… brunetką. Wypijmy więc Gruzini za stałość mężczyzn i zmienność kobiet! Gaumardżos!

 

 

 


 

Wolontariuszka projektu Most do Gruzji, Ketevan (zdrobniale Keti) Prangulaishvili, jest dd 2016 r. – już po raz drugi, Młodym Ambasadorem Gruzji w Polsce (programu Ministerstwa Sportu i Młodzieży Republiki Gruzji).

 

Wina z kwewri, fot. Paweł Wroński

INFO
O kulturze stołu w Gruzji traktuje program Poznaj Smak Gruzji. Prezentację okrasiła smakiem grillowanych mięs ekipa „Grilla kaukaskiego”, który działa sezonowo w Wólce Kossowskiej pod Warszawą (przy trasie Warszawa-Kraków, przy Uroczej 8). Nie fotografowałem, bo w różowym świetle potrawy traciły na estetyce. Ich smak był jednak znakomity, więc lokal zarządzany przez kucharza z Armenii, Pavla Portoyana, gorąco polecam (www.facebook.com).

„In vino veritas” – słynna maksyma jest oczywiście łacińska, ale słowo na określenie szlachetnego trunku – znacznie od niej starsze – wywodzi się od gruzińskiego „gvino”, fot. Paweł Wroński

Symbole współczesnego Tbilisi

Stolica Gruzji rozpełzła się po wzgórzach, ale jej historyczne centrum tłoczy się w kotlinie przeciętej nurtem rzeki Mtkwari. Tbilisi założył półtora tysiąca lat temu król Wachtang Gorgosali, w miejscu, w którym biją gorące siarkowe źródła.

Łaźnie siarkowe Orbeliani są pozostałością całej kąpielowej dzielnicy, z której u wrót Tbilisi korzystali kupcy przed wkroczeniem do miasta, fot. Paweł Wroński

Kopuły łaźni Orbeliani są więc jednym z głównych symboli miasta. Świadectwem na poły legendarnych początków oraz tradycji, która nakazywała zatrzymywać się karawanom u bram. Kupcy najpierw obmywali w łaźniach pył z drogi, a dopiero potem wkraczali do miasta. W czasach perskich, kąpielowe urządzenia tworzyły rozległą dzielnicę. Zachowany kompleks łączy więc przeszłość z teraźniejszością, ciesząc się wciąż ogromną popularnością. Czynny od rana do późnej nocy, oferuje niezbyt kosztowne seanse z relaksującym masażem tureckim. Za większe pieniądze można natomiast wynająć cały aneks tylko dla siebie, i to na dłużej. Korzystają z tego biznesmeni, umawiając się w łaźniach na ważne spotkania.

Most Pokoju w Tbilisi, otwarty w 2010 roku (tylko dla pieszych), fot. Paweł Wroński

Przerzucony w 2010 roku nad rzeką Most Pokoju ze stali i szkła, złośliwi nazywają podpaską. Zbudowany według projektu włoskiego architekta Michela de Lucchiego jest przeznaczony tylko dla pieszych. Blisko zeń do gmachu gruzińskiego parlamentu i do stacji kolejki gondolowej, której wagonikami wyjeżdża się na wzgórze, do twierdzy Narikała. Do ruin odwiecznej siedziby gruzińskich władców, a zarazem na wspaniały punkt widokowy. Na wzgórzu stoi monument Matki Gruzji. Ma socrealistyczną formę i ponadczasową wymowę. Matka Gruzja dzierży w jednej dłoni miecz dla wrogów, a w drugiej puchar wina dla przyjaciół. Wyzwolonych, nowoczesnych Gruzinek nie satysfakcjonuje. Bo chociaż w dziejach ich kraju kluczową rolę odegrały św. Nina i królowa Tamara zwana Wielką, żadnej jak dotąd nie uczczono pomnikiem. Matka Gruzja, owszem, jest kobietą, ale to alegoria, więc się nie liczy!

Nadszarpnięta przez czas wieża telewizyjna w parku Mtatsminda i monumentalny budynek mieszczący dziś restaurację z widokowym tarasem, fot. Paweł Wroński

Na sąsiednim wzgórzu z parkiem Mtatsminda sterczy wieża telewizyjna, zamknięta dziś, bo zrujnowana pamiątka czasów socjalistycznych, a obok jest wielkie koło diabelskiego młyna. Trudno więc pomylić to wzgórze z innymi. Z wagonika szynowej kolejki, którą najłatwiej się na nie dostać świetnie widać imponującą siedzibę najbogatszego Gruzina. Bidzina Iwaniszwili dorobił się fortuny w Rosji w latach 90. XX w. Po powrocie do kraju, wystawił tę na wskroś nowoczesną rezydencję, określaną skromnie mianem willi, i zajął polityką. Jest liderem, posiadającego od kilku lat większość w parlamencie frontu Gruzińskie Marzenie.

Sobór Świętej Trójcy dominuje w panoramie lewobrzeżnego Tbilisi, fot. Paweł Wroński

Z obu wzgórz flankujących miasto od zachodu, widać imponującą cerkiew Świętej Trójcy. Majestatyczna świątynia góruje nad wschodnią częścią gruzińskiej stolicy, sprawiając wrażenie szacownego zabytku, choć nim nie jest. Owszem architekturą nawiązuje do formy najstarszych cerkwi, ale powstała niedawno, bo na przełomie XX i XXI w. Niemal cudem, gdyż inwestycja była tak kosztowna, że budowę rozpoczętą z rozmachem w 1995 r., trzeba było przerwać. Rezydujący w stolicy Patriarcha Całej Gruzji – Katolikos Eliasz II zwrócił się wtedy do wiernych, by hojnie uczcili jubileusz 2 tysięcy lat chrześcijaństwa. Pragnący zachować anonimowość biznesmeni odpowiedzieli na apel i świątynia wystrzeliła w niebo. Ma 68 m wysokości, a jej kopułę wieńczy 7-metrowy pozłacany krzyż. Wysokością konkurować może z nią jedynie luksusowy hotel Biltmore w północnej części miasta. Ten najwyższy na całym Kaukazie błękitny drapacz chmur otwarto z hukiem latem 2016 r. przy głównej miejskiej arterii, Alei Rustawelego. Właścicielem jest międzynarodowa sieć Millenium Hotels & Resorts, za którą kryje się kapitał arabskich szejków naftowych, reprezentowany przez kompanię inwestycyjną Dhabi Group.

Najnowszy drapacz chmur w Tbilisi skrzy się w słońcu. Otwarto go z pompą w 2016 roku. Należy do międzynarodowej sieci Millenium Hotels & Resorts, fot. Paweł Wroński

Wszystkie te obiekty łatwo zidentyfikować w krajobrazie miasta. Nawet wieczorami, gdyż Tbilisi olśniewa iluminacją. Trudno przy tym nie uśmiechnąć się pobłażliwie, gdyż czerpiąc energię z hydroelektrowni na górskich rzekach, Gruzini zdają się być przekonani, że jest ona Darem Bożym, niewyczerpanym niczym biblijna manna. Z drugiej strony trudno im się dziwić. Gdy Rosjanie, „wspierając” separatystyczne dążenie Abchazji, zawładnęli elektrownią na rzece Enguri, pokrywającą 40% zapotrzebowania na energię elektryczną całego kraju, wydawało się, że Gruzini będą musieli tak tańczyć, jak im Wielki Brat zagra. Jednak się zmobilizowali i szybko rozbudowali sieć hydroelektrowni. Iluminacje stolicy i nadmorskiego kurortu Batumi, są więc demonstracją niezależności, ‘gestem Kozakiewicza’ dedykowanym sąsiadowi zza Kaukazu.

Wnętrze Katedry Sioni – jednego z tradycyjnych symboli Tbilisi; pzechowywany jest tam z wielką estymą krzyż św. Niny – największa relikwia gruzińskiego kościoła autokefalicznego, fot. Paweł Wroński

Informacje o Tbilisi: www.info-tbilisi.com oraz www.georgiaabout.com
Lotnisko w Tbilisi: www.tbilisiairport.com


Materiał przygotowany dla portalu fly4free w lutym 2017.

Parnik, czyli nwazja chińskich pierogów

Przez żołądek do serca, mówi polskie porzekadło. Chińczycy włączyli się do rywalizacji o nasze, rzucając na szalę pierogi na parze. Mnożące się przynajmniej w Warszawie lokale, serwują tę potrawę z farszami dla wegetarian lub mięsożerców, i szybko zyskują klientelę.

Jako zdeklarowany wielbiciel pierogów wszelkiej maści trzymam za ten trend kciuki. Zresztą jest to wspieranie również rodzimej, polskiej przedsiębiorczości, gdyż pierogi na chińską modłę preparują u nas nie tylko obywatele Kraju Środka. Najlepszy dowód pierogarnia, działająca od stycznia 2017 roku przy ul. Zamienieckiej 70 na Grochowie w Warszawie, należąca do sieci „Parnik”, rozrastającej się drogą franczyzy.

Na podkreślenie zasługuje fakt, że receptura pochodzi z prowincji Heilongjiang. Pierogi są przygotowywane ze świeżych produktów na miejscu, i podgrzewane na parze – bez tłuszczu. Serwowane w bambusowych koszyczkach, zwanych parnikami (można zamawiać na wynos – wtedy, niestety bez parnika), dobrze smakują i niewiele kosztują.

Pierogi na parze należą do popularnej w Chinach kategorii dim sum – przekąsek łatwych do przygotowania. Co ciekawe, z dim sum jest podobnie jak z cappuccino. Włosi piją je tylko rano, a u nas – pora nie ma znaczenia. Potrawy typu dim sum – dosłownie coś małego (coś na ząb) – jadano do herbaty, zazwyczaj rano, co najwyżej przed południem. W drodze, na przykład zatrzymując się w herbaciarniach przy handlowym trakcie. Po dziś dzień, tradycyjne chińskie restauracje, nie serwują po południu dim sum. U nas natomiast podaje się większe porcje, przez co dim sum, zyskują rangę głównej pozycji z menu „chińskich” restauracji.


INFO
„Parnik”: www.parnik.com.pl
Bar przy ul. Zamienieckiej 70 czynny jest w godzinach: 10:00-23:00. Inne punkty w Warszawie znajdują się przy Chmielnej 98 , Wolskiej 50a, w al. KEN 84 oraz przy ul. Geodetów 5 (Mysiadło).

Smacznie w Wilnie – przy Pilies

Sugestii co w Wilnie zwiedzać, jest w sieci bez liku. Bez względu, którym nakłonimy ucha, w pewnym momencie odczujemy głód, zapragniemy kawy, bądź słodyczy. Zwłaszcza zimą. A że na wileńskiej starówce lokali wiele, niechybnie staniemy przed dylematem osiołka, któremu w żłoby dano. Stąd propozycja trzech lokali z klimatem, z której tym łatwiej skorzystać, że wszystkie mieszczą się przy tej samej ulicy.

Kafejka Džiugas przy ul. Pilies 28 w Wilnie, fot. Paweł Wroński

Idealnym miejscem by wypić kawę i zjeść czekoladową foremkę wypełnioną pleśniowym serem i ozdobioną żurawiną, najlepsze będą kafejki Džiugas. Są ambasadami smaku najlepiej znanego markowego sera z Litwy. Przypominają więc o legendzie, według której receptura tego sera wywodzi się ze Żmudzi (łac. Samogitia, lit. Žemaitija). Znał ją ponoć już przed wiekami przyjazny ludziom gigant, Džiugas Telšys. Pojął za żonę piękną Austelė, a gdy umarła, tak się zasmucił, że usnął obok niej na wieki. Wzgórze, na którym mieszkali nosi jego imię, zaś pobliską osadę, rozrosłą z czasem w miasteczko, nazwano Telšiai (po polsku Telsze). Ludzie z okolicy przechowali w pamięci recepturę. Miejscowe zakłady Žemaitijos pienas (Żmudzkie mleczarnie z Telszy), zaczęły jej używać w 1924 r. Kafejki Džiugas na wileńskiej starówce mieszczą się przy: Gedimino 3a, Aušros vartų 3 (nieopodal Ostrej Bramy) oraz przy Pilies, czyli Zamkowej 28 (www.dziugashouse.lt).

W restauracji sieci Forto Dvaras w Wilnie, przy Pilies 16, fot. Paweł Wroński

Poważniejszy posiłek, i do tego złożony z tradycyjnych dań litewskich, zaserwują w Forto Dvaras, także przy Pilies ale pod numerem 16. W restauracyjnym menu jest kilka wersji cepelinów. Gigantycznych cygarowatych pyz ziemniaczanych, zwyczajowo wypełnianych mięsnym farszem. Kaloryczna potrawa, tym bardziej, że podawana z zawiesistym sosem, np. grzybowym oraz – obowiązkowo – ze skwarkami i śmietaną należy do kanonu kuchni litewskiej. Hitem restauracyjnego menu w Forto Dvaras są także twarde alkohole (gėrimai) – nalewki (rauktinė), likiery (likeris) i wódki (vodka) z największej krajowej wytwórni, Stambras z Kowna. Degustacyjne porcje, ustawione są na desce według kryterium mocy (od 30% do 55% alkoholu). Pierwsza, środkowa i ostatnia są słodkie, a między nimi – wytrawne. Wszystkie wyraziste i aromatyczne. Jest pośród nich także ten najsłynniejszy litewski trunek – oryginalne Trzy Dziewiątki, wyciąg z 27 ziół dobranych po 9 (stąd nazwa): aromatycznych, gorzkich i piekących. Wszystkie do cepelinów, serów, czy ziemniaczanych placków, których w menu także nie brakuje, nadają się znakomicie. Są też idealne na zimę, bo rozgrzewają. Nie ma przy tym obawy, że wypijemy za wiele, gdyż każda porcja to jedynie 20 ml trunku. Forto Dvaras to grupa restauracji zlokalizowanych w Wilnie i Kownie. Siostrzane lokale wileńskie znajdują się przy ulicach Kubiliaus 16 i Ukmergės 369 (www.fortodvaras.lt).

Restauracja „Aula” przy Pilies 11, związana tradycyjnie z Wileńskim Uniwersytetem, fot. Paweł Wroński

Trzeci godny ze wszech miar uwagi lokal, związany jest ściśle z Wileńskim Uniwersytetem. Zarówno lokalizacją po zewnętrznej stronie murów uczelni, jak i obyczajem. Członkowie społeczności akademickiej mogą tam wchodzić bezpośrednio z terenu alma mater, a profesorom przysługują zniżki. Restauracja nazywa się Aula. Znajdziemy ją przy ul. Pilies 11. Ma bogate menu, w którym są zarówno typowe lunche, jak i uroczyste dania. Można się też zadowolić napojami i deserami, żeby posiedzieć i pogawędzić. Aula jest także wymarzonym miejscem do słuchania wieczorami muzyki na żywo, bo pod tym samym adresem działa Aula Blues Club. Aula przy Pilies nazywana jest także Pradžia, czyli Początek, bo w Wilnie są jeszcze 2 inne lokale spod znaku Auli. Przy ul. Kairėnų 53, koło Ogrodu Botanicznego, który jest także placówką uniwersytecką oraz przy Saulėtekio 5, gdzie mieści się uczelniana biblioteka (www.aularestoranas.lt).

Biblioteka Uniwersytetu Wileńskiego ozdobiona wizerunkami sławnych mężów nauki, fot. Paweł Wroński

INFO
Adresy lokali gastronomicznych Wilna (Restoranai Vilniuje), znajdują się na stronach: www.vilnius-tourism.lt w zakładkach <Atrakcje/Gastronomia> oraz <Atrakcje/Kluby i bary>, a także, m.in. w portalu www.meniu.lt


Materiał przygotowany dla portalu fly4free w lutym 2017.

Ganesh z curry, czyli smak Indii

Restauracje sieci „Ganesh” znajdują się w Warszawie, Krakowie i Łodzi. Serwują dania kuchni indyjskiej, a ich patronem jest najradośniejsze bóstwo hinduistycznego panteonu, Ganesha z głową słonia.

Stylowa aranżacja i przytomne ceny, nie mówiąc o promocjach polegających na udostępnianiu w mediach społecznościowych oferty należących do sieci lokali – tak można najkrócej scharakteryzować restauracje „Ganesh”.

Najbardziej radosny bóg hinduistycznego panteonu – Ganesha (Ganpati, po polsku Ganeś), fot. Paweł Wroński

Curry w potrawach, mięso i warzywa, ryż, placki pszenne lub z mąki sprowadzanej z Indii, a imbir w napojach – to lakoniczny opis proponowanego przez „Ganesh” menu.

Baranina z warzywami w sosie curry i napój cytrynowo-miodowy z imbirem, fot. Paweł Wroński

INFO
Restauracje sieci „Ganesh” w Warszawie, Krakowie i Łodzi
strona: www.ganesh.pl
menu: www.ganesh.pl/menu-indyjska-restauracja/
Zamówienia on-line realizują lokale przy:

  • al. KEN 93, w Warszawie
  • ul. Św. Tomasza 18, w Krakowie

fanpage: www.facebook.com
kanał filmowy Ganesh Restaurant: www.youtube.com

100% kreatywności z Wadimem

Widziałem fantastyczne zajęcia plastyczne, prowadzone przez Wadima Kalnoj-Ziajkowskiego w OPP1 Jordanek, na warszawskim Grochowie.

Prace powstają z tektury, sznurka, wysłużonych metalowych elementów, gliny, i z czego tylko Wadimowi przyjdzie do głowy. Z różnych inspiracji i według własnych pomysłów – dzieci i prowadzącego. Krótko mówiąc – lekcja kreatywności. Bez stresu, i skuteczna.

Choć pod opieką, to jednak samodzielnie i z zachowaniem dyscypliny bez jakiegokolwiek nawoływania, wykonywane projekty, pochłaniają dzieciaki absolutnie!

Cieśla okrętowy ma niełatwe życie, fot. i animacja GIF: Paweł Wroński

Zdjęcia powstały podczas zajęć Plastyka 3D: www.opp1.waw.pl

logotyp-opp1Strona OPP1 Jordanek: www.opp1.waw.pl
Fanpage placówki: www.facebook.com
Flmowy kanał Jordanka: www.youtube.com